• Kto dziś przyjdzie na kolację?

    Nasi sąsiedzi mają Pana Który Pilnuje Domu A Czasem Również Czyści Bramę Oraz Chodnik. Na imię mu Różelio. Poza tym sąsiedzi mają również Audi A5, a skoro na Wyspach Zielonego Przylądka wszystkie samochody są dwa razy droższe, to tak jakby w Polsce jeździli A10, gdyby tylko Audi zdecydowało się wypuścić taki model. Skąd stać ich na taką brykę? Oszczędzają na wynagrodzeniu dla PKPDACRCBOC Różelio. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ślady przy piasku

    Tymczasem Itaka zaczęła latać bezpośrednio z Polski na wyspę Sal. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zasoby nieludzkie

    Mieszkańcy Wysp Zielonego Przylądka mają bardzo pasywny stosunek do życia. "Se Deus quiser", czyli "Jeśli Bóg zechce", to ich ulubione powiedzenie, które wtrącają na koniec co drugiego zdania. Zdrowi, silni i piękni przesiadują całe dnie bezczynnie, bo po co się starać i wychodzić w inicjatywą? Jeżeli ów Bóg, los, czy ktokolwiek inny zechce, to będzie się im darzyć. A jak nie - to po co się męczyć? A jeśli spotka ich niesprawiedliwość, to ponarzekają między sobą, ale o swoje już nie powalczą. Całe szczęście, że jestem tam ja - potomek powstańców, walczących o Wasze, nasze, moje oraz ich. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Trudne życie Pi Arowca

    Swoją karierę w public relations zacząłem piętnaście lat temu. W 1997 roku mało kto w Polsce wiedział, czym jest PR (moje pierwsze skojarzenie, na przyklad, bylo z Zakonem Ojców Pijarów). Nie istniały żadne szkoły uczące tego zawodu, a całe doświadczenie zdobyłem "na polu walki". Byl to też czas, kiedy dobry pomysl, dobra kampania, czy chociaż ciekawie napisana informacja prasowa w zasadzie gwarantowaly ukazanie sie publikacji. Dziś public relations musi zmierzyć sie z działami marketingu domów wydawniczych, oraz z oraz z odbiorcami, którzy wnet podnoszą krzyk "REKLAMA!!!". CZYTAJ WIĘCEJ
  • Miłość a poduszka powietrzna

    Są takie chwile w życiu, kiedy uświadamiasz sobie, co jest tak naprawdę ważne. Na przykład miłość i poduszki powietrzne. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Powie tylko jedno słowo

    Bardzo lubię panów, którzy wszystko sprowadzają do jednego słowa. Zamiast męczyć się nad złożeniem w całość zdania, nie daj Boże jeszcze dodatkowo złożonego, podchodzą do kiosku warcząc "Przegląd!" (a nie na przykład "Czy byłaby Pani uprzejma podać mi najnowszy numer Przeglądu Sportowego?"), a kiedy zgubią się w nowym miejscu, nie w głowie im przepraszanie bardzo i pytanie którędy dojść, rzucają tylko "Dworzec!". CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moda Polska

    Dzisiaj po południu, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, na afrykańskim bazarze spotkałem czarnoskórego chłopaka w czerwonym tiszercie z białym napisem POLSKA oraz orłem w koronie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak nam się tańczyć zachciało

    Największy obciach to pojawić się jako pierwszy w klubie, zatem ogłaszam, że pierwsza była Maria, która przyleciała odwiedzić mnie na Wyspie Zielonego Przylądka, a ja byłem drugi, co nie jest już absolutnie żadnym powodem do wstydu. Jedynym plusem naszego wczesnego przybycia (sporo po północy) był widok nadmuchiwania wielkiej brązowej butelki piwa Strela, którą Panowie Ochroniarze starali się postawić do pionu. Uśmiech i rumieniec. CZYTAJ WIĘCEJ